Jesteśmy właśnie na początku wielkiego a może nawet największego sportowego święta dla mniej więcej połowy populacji ludzi na świecie, pokuszę się nawet o stwierdzenie, że dla zdecydowanie wiekszej połowy, chociaż oczywiście wiem, że połowy powinny byc równe 😉 Pewnie obiło Wam się o uszy, że odbywa się teraz turniej, który ma miejsce co 4 lata, niestety bez sprawdzania naprawdę nie jestem w stanie powiedzieć czy są to Mistrzostwa Świata czy też Mistrzostwa Europy.

Tak, wiem, że teraz narażam się, jak być może nigdy wcześniej i nigdy później nie zdarzy mi się tego zrobić, ale cóż począć, nie będę ukrywać, no po prostu nie jestem fanką piłki nożnej.
Nie rozumiem fenomenu tego sportu, nie rozumiem gigantycznej kasy, która jest w tę dyscyplinę pompowana, nie rozumiem bajońskich zarobków panów, którzy, z całym szacunkiem, biegają po trawie za piłką i oczywiście nie rozumiem, na czym polega spalony, choć było mi to tłumaczone z milion razy, przez różne osoby i z różnymi pomocami naukowymi 😉

Dokładnie odwrotnie ma Moja Druga Połowa. Jest prawdziwą, zagorzałą, niestrudzoną fanką piłki nożnej. Bez względu na to czy grają nasi czy nie nasi, ogląda mecze z nieskrywanym entuzjazmem i jest flagowym przykładem na to, że stereotypy dotyczące kobiet można włożyć miedzy bajki.

Dlatego, jak możecie się domyślić, życie nasze przez ten miesiąc nie będzie łatwe. Co innego, jeden mecz na jakiś czas, który można wykorzystać podtykając deskę do prasowania i żelazko (nie ma innej, tak fantastycznej okoliczności do prasowania jak meczyk w telewizji i piwko obok pilota 😉 ) a co innego, kiedy mecze odbywają się codziennie, telewizor i sofa są permanentnie okupowane, a z salonu raz po raz dobiegają soczyste i zdecydowanie za głośne komentarze.

Co w takiej sytuacji zrobić???

Otóż, zauważyłam, że pomimo tego, iż na co dzień piłka nożna mogłaby dla mnie nie istnieć, to najprawdopodobniej przez osmozę, bo jak inaczej wytłumaczyć to przedziwne zjawisko, przed meczem naszej reprezentacji i mnie dopada jakieś dziwne podekscytowanie, podniosły nastrój, zaangażowanie i nadzieja na wygraną!

1bfb894d-ae67-458c-8d5d-dc2e384b64f4_20120515023659_Pilka-noznaBędziecie czytać to już po fakcie, ale przybliżę Wam okoliczności powstania tego skromnego, spontanicznego wpisu; jest niedziela, godzina 17.50 i właśnie za chwilę zaczyna się mecz Polska-Irlandia. Wiem już, że to EURO a nie Mistrzostwa Świata i z tą wiedzą zasiadam przed tv, aby pokibicować naszym. Pewnie będę dopytywała, o co chodzi z tym spalonym, ale trudno, moja Druga Połowa na pewno mi to wytłumaczy po raz milion i pierwszy bo przecież tak naprawdę uwielbia to robić 😉 Lewandowski, Lewandowski!