Kilka dni temu zapytano mnie, czy Betty Baboo to ciuchy w stylu TOMBOY.
Szczerze powiem, że od razu odpowiedziałam „tak”, ale po kilkunastu minutach przyszła refleksja, czy faktycznie tak jest i właściwie co kryje się pod słowem TOMBOY

TOMBOY,

czyli chłopczyca, chłopaczara.
Czy nie sądzicie, że polskie tłumaczenie, jak to często z tłumaczeniami bywa, jest nacechowane negatywnymi konotacjami?
A gdyby tak zbudować nową definicję….?

TOMBOY,

to dziewczyna, kobieta, która lubi ubierać niekrępujące ciuchy.
Za długie spodnie, w których brudzą się nogawki lub takie zupełnie luźne, czasem spadające z tyłka. Wygodne damskie majtki bokserki, t-shirt, a na nogach koniecznie sneakersy lub w wersji bussines damskie (lub męskie )oxfordy.

TOMBOY,

to dziewczyna, kobieta, która odróżni śrubokręt od kombinerek i sama wymieni płyn do chłodnicy, a kiedy złapie gumę wysiada z auta, zapala papierosa, przygląda się oponie by po chwili zabrać się za wymianę.

TOMBOY,

to także mała dziewczynka, która musi tłumaczyć rodzicom, że balet to nie jest spełnienie jej marzeń….chętnie za to poszłaby pograć z chłopakami w piłkę lub weszła na najbliższe drzewo, aby następnie wrócić za późno do domu, za to z poczuciem spełnienia i uśmiechem na buzi.

TOMBOY,

to podróżniczka, kobieta odważna, czasem bezkompromisowa. To kobieta, z którą raczej nie warto zadzierać bo lata treningów na macie lub dojo pozwalają jej czuć się pewnie i mieć argumenty w skrajnych sytuacjach.

Czy poznajecie je na ulicach, w barach, klubach, w pracy, lub mijając place zabaw?

Oczywiście, że tak, bo ich styl jest unikalny i charakterystyczny, pomimo tego, że odmian Tomboy’a jest tyle ile kobiet, które mogą się tak określić. Znam takie, które w swoich lekko opadających jeansach; koszuli i krawacie zawsze mają idealnie pomalowane paznokcie, a krwistoczerwony kolor widać z kilkudziesięcu metrów.
Znam takie, które nigdy nie miały na sobie spódnicy lub sukienki (nie licząc komunii świętej) i mają w szafie tylko spodnie.
Znam takie, które od codziennego Tomboy’owego stylu robią sobie przerwy i zdarza im się wskoczyć w cholernie wysokie buty, bo czasem tak lubią.

Pewnie żadna z nich nigdy nie zastanawiała się, czy mogłaby określić się mianem TOMBOY, bo to swego rodzaju klisza, która czasami nie oddaje naszej natury i upodobań.

Czy TOMBOY to z automatu lesbijka? Oczywiście, że nie!
I to w świecie jest piękne, że żadna definicja nie wyczerpuje tego kim jesteśmy i kim się czujemy.

A Ty jesteś TOMBOY’em?
Co to dla Ciebie znaczy?
Lubisz stringi, czy damskie bokserki z szeroką gumą? Na wesele do przyjaciółki wbijasz się w sukienkę, bo tak wypada, czy może tak lubisz….a może wrzucasz na siebie klasyczny damski garnitur?
Czy kiedykolwiek usłyszałaś jak ktoś mówi o Tobie „chłopczyca”?
Byłaś dumna czy zabolało?

fot. Instagram:Kate Moenning; Betty Baboo

29 myśli na temat “Tomboy czyli kto?

  1. Nowakowska Anna napisała:

    Kiedyś bolało
    Teraz jestem dumna ale zanim ten czas nastał minęło dużo czasu.
    Wszystko co wyżej napisane dotyczy właśnie mnie nic dodać nic ująć

  2. Aga napisała:

    Byłam nazywana chłopczycą przez całe dzieciństwo. Pamiętam jak babcia uszyła mi na wesele cioci białą spódnice z koła, taką jak dla księżniczki. Był płacz i histeria bo chciałam iść w ukochanych spodniach z łatami na kolanach. Finalnie poszłam w kiecce i świeciłam strupami na kolanach pomalowanymi gencjaną na fioletowo.
    Nie raz słyszałam komentarzy: o jaki śliczny chłopiec. Pamiętam, że było mi przykro bo nie rozmumiałam dlaczego ktoś nie widzi że jestem dziewczyną. Nosiłam krótkie włosy, uwielbiałam wygodne ubrania a nie jakieś tam rajstopy czy falbanki. Uważałam że mam to tego święte prawo.
    Dziś, jako dorosła kobieta, nienawidzę” łatek”. Nadal nie rozumiem określenia chłopczyca czy TomBoy. Mam tak, że czasem zakładam szpilki i maluję usta na czerwono a czasem spodnie o męskim kroju i biegam w ktaciatej koszuli. Nikomu nic do tego. Ubieram się tak jak mi w danej chwili w duszy gra.
    Mam dwie córki i syna. Bardzo chciałabym tak ich wychować aby czyli się szczęśliwi i wartościowi ale nie przez pryzmat tego jak się ubierają i jak wyglądają ale tego jakimi są ludźmi.

    • Betty napisała:

      Na pewno Twoje dzieciaki będą kiedyś szczęśliwymi, spełnionymi i nie oglądającymi się na to co wypada ludźmi, mając taką mądrą mamę <3

  3. Natalia napisała:

    Bardzo dobry artykuł! Ludzie w tych czasach widząc dziewczynę, która włosy ścięte ma do ramion- automatycznie robią z niej homoseksualną. Widząc eleganckiego faceta- od razu, że gej. To jest właśnie to patrzenie w sposób nieludzki, brak człowieka w człowieku, całkowite szufladkowanie każdego z osobna. Jednak sama na pewno bardziej dogadam się z kobieciną tomboy, niż z panienką posiadającą wiedzę na temat każdego na świecie brązera i milionów rodzajów podkładów do twarzy. Ponadto jestem osobą ze środowiska LGBT, od małego dziecka mogłam wykazywać sobą temat tomboy, a na dzień dzisiejszy, kiedy w sklepie usłyszę „co dla Pana?” uśmiecham się i nikogo nie poprawiając, odpowiadam: „chciałbym…”. Kiedyś, jako bardzo wstydliwy człowiek kryłam większą część swojego ja, ale teraz z dumą mogę powiedzieć: jestem sobą! Mam nadzieję, że z biegiem czasu ludzie dojrzeją i wzajemnie zaczną sobie odpuszczać, a nim użyją pierwszej z obelg- najpierw zechcą poznać danego człowieka. Bettybaboo, przesyłam pozdrowienia i ogrom uśmiechu na buzię. 🙂

  4. Weronika napisała:

    Od zawsze byłam nazywana chłopczyca ! Moje grono znajomych to sami faceci w dzieciństwie z którymi przekopałam miliony godzin w piłke. Od zawsze włosy na chłopczycę.

  5. Doris napisała:

    Ja zmieniam styl nie dawno, choć nie ukrywam teraz czuję się lepiej, odważnej. Moim zdaniem Tomboy to dobre określenie. Nie wstydzę się tego kim jestem. Luźny styl, bokserki to jest to. Ale każdy powinien być tym kim jest a nie przez lata ukrywać kogoś kim się nie jest 🙂 pozdrawiam.

  6. Julia napisała:

    Macie w 100% rację.
    Mi się słowo Tomboy kojarzy z dziewczyną praktyczną, która nie prosi o pomoc w sprawach „męskich”, samodzielną i wygłaszającą bez problemów swoje zdanie, niezależną, bezwstydną jeśli chodzi o jej bycie sobą… I to wszystko wyrażającą właśnie swoim wyglądem, swoimi ciuchami.
    Oczywiście że dziewczyna-tomboy nie musi być lesbijką… Ale na pewno musi sie liczyć ze swoim powodzeniem u femme lesbijek ;>

  7. Magda napisała:

    Bardziej mi do butch niż tomboya, ale po co się szufladkować? Uwielbiam bokserki i szorty – mam również z Waszej kolekcji, bardzo lubię. Na wesele garnitur, krawat, ale przede wszystkim kultura osobista. Na ulicy nie raz słyszałam obraźlwie teksty pod moim adresem, ale ja przynajmniej mam odwagę być sobą i nie muszę obrażać ludzi, aby mi się ego podrasowało. Lubię również męskie perfumy, a z biżuterii zdecydowanie zegarki. Jestem jednak kobietą i jako kobieta się identyfikuję. Po prostu wymieszały mi się pierwiastki ;).

      • Ivo napisała:

        Nie mam nic damskiego w szafie tak samo jak i w łazience. Tomboy kojarzy mi się jednak z mloda dziewczynka lub nastolatką, która przypomina całą sobą chłopca. Butch kojarzy mi się już z dorosłą kobieta. Ciekawa jestem jaka jest naprawdę między nimi różnica. Ja poprostu staram się być sobą i to jest chyba najważniejsze. Pozdrawiam

  8. Paula napisała:

    Jak to jest z tym TOMBOY’em? Kiedy wszystko zaczęło być oczywiste, zadałam pytanie znajomej „ Skąd wiedziałaś?” ona uśmiechnęła się i powiedziała krótko: „ wyglądasz branżowo”.
    Bycie TOMBOY’em w mniemaniu innych to próba sklasyfikowania tego, co odbiega od kanonu. Dlaczego? Bo krótkie włosy, marynarki, szelki czy mocniejsze perfumy są zarezerwowane dla facetów. Bo kobiety nie mogą trenować boksu, grać w „gałę”, pić whisky czy palić cygaro.
    Czy bycie TOMBOY’em może przeszkadzać? Zależy, jak bardzo liczysz się ze zdaniem innych. Jak bardzo trzymasz „sztame” ze swoim JA. Czy zrobiło się przysłowiowy „rachunek sumienia” ze sobą samą.
    Nie każda TOMBOY’ka 😉 jest w branży, ale to nie ma znaczenia, kiedy mijamy się na ulicy wchodząc w tłum ludzi zawsze się odnajdujemy, zawieszamy na sobie wzrok i wszystko staje się jasne…

  9. Pchła napisała:

    Witam. Nie wyglądam jak typowa chlopczyca. Ale uwielbiam ubierać się luzno i wygodnie. Czasem zakladam „typowe kobiece” ciuszki ale moją garderobę zdominował styl Tomboy…Czemu bo zawsze szłam pod prąd…bo uwielbiam wygodę i luz… I nigdy nie przeszkadzało mi jak ktos zwracał uwage na moje „portko-zwisy” czy zbyt chlopiecy styl ubierania się ” nie pasujacy do kobiety” Czemu mam byc normalna skoro mogę być SOBĄ .

  10. Agnieszka napisała:

    Wszystko idealnie ujęte. Co prawda nigdy nikt mnie nie nazwał chłopczycą mimo tego, że właśnie nigdy nie ubrałam sukienki, a wręcz przeciwnie wieczne luźne spodnie, bokserki. Ludzie raczej pozytywnie wypowiadają się na mój styl a zwłaszcza starsi ludzie co jest piękne usłyszeć komplementy gdy tak wiele kobiet spotyka się z krytyka przez to, że właśnie ubiorą luźne spodnie a nie kiecke

  11. Natalia napisała:

    Na codzien jogerry, koszula lub luźna bluza i nike. W formach eleganckich mucha, koszula, szelki i garnitur. Zwieńczeniem tego wszystkiego są wystające tatuaże za uchem i na karku. Babcia, mama i pozostała cześć rodziny nie jest pocieszona z powyższych faktów dokonanych. Wiele razy słyszę komentarze „a czemu masz takie krótkie włosy?” „załóż sukienkę będziesz lepiej wyglądać”. W takich momentach chce mi się zrobić im jeszcze na złość i podciągnąć koszulkę pokazując wasze bokserki :D. Kiedyś strasznie wstydziły mnie takie uwagi. Bałam się takich uszczypliwych komentarzy i wolałam czasem poddać się ogólnemu stylowi. Dzieci w podstawówce i gimnazjum są najgorszą wyrocznią z uwagi na nietolerowanie odmienności w większym stopniu. Teraz jestem dumna z tego, nie rezygnuje ze swego stylu i sposobu myślenia. Przetrwanie najgorszego okresu niepewności czy dalej w to brnąć i prowokować ludzi czy wykreować się na kolejną dziewczynę pod wzór społeczeństwa. Dziś sprawiają mi satysfakcję moje krótkie włosy, opuszczone spodnie, wystającą spod nich guma od bokserek, luźna bluza, trzymanie drzwi i przepuszczanie starszych pań i kobiet :D. Mimo tego, że czasem zdarzy się „przepraszam pana” jestem dumna z tego, że zostałam przy swoim.

  12. Julka napisała:

    Według mnie, przede wszystkim TOMBOY to kobieta czy dziewczyna szczęśliwa. Szczęśliwa z tego jak wygląda, akceptująca swoje ciało, doceniająca to, że może wyglądać tak, jak chce.
    Bo nie zapominajmy, że w niektórych miejscach na świecie kobiety nie mogą ubierać się tak jak chcą, nie mogą łamać z góry narzuconych standardów. My mamy taki przywilej i musimy to doceniać.
    Chłopczyca? W stosunku do siebie usłyszałam to wiele razy (lub na przykład kiedy we Francji znajomi znajomych pytali się mnie, czy jestem dziewczyną, czy jednak chłopakiem), ale też sama siebie tak nazywam. Podobają mi się męskie cichy, lubię to, jak w nim wyglądam, po prostu styl na tomboy’a mi się podoba i tyle! Czy boli? Może czasem (zależy, kto użyje tego określenia i w jakim tonie), ale od razu sobie tłumaczę, że nie ma dlaczego. Przecież to styl, tak jak każdy. Dla niektórych kobiet idealnym stylem jest styl elegancki, „tumblr” czy jeszcze jakiś inny, a dla nas ideałem jest właśnie TOMBOY.
    Uważam, że powinnyśmy być dumne z tego, jak wyglądamy i uświadomić ludziom, że tomboy to nie „zaniedbana lesbijka, której nikt nie chce”, co często sądzą. Nie. My jesteśmy tomboy’ami z wyboru, bo po prostu to lubimy i nam się to podoba.
    A przede wszystkim, bądźmy szczęśliwe, uśmiechnięte i dumne, że możemy wyglądać tak jak chcemy. Enjoy girls! ❤

  13. Agness von hans napisała:

    Nieważne kim się jest ważne być sobą i reprezentować siebie ,ja osobiście lubię się różnić od innych mieszkam w małym mieście i trochę dziwi mnie zachowanie ludzi w XXI wieku ze ktoś wygląda inaczej niż wszyscy ale idę z podniesioną głową do góry bo być sobą i nie dać się to najważniejsze trzymajcie się Laski i nie dajcie się :*

  14. Nieznaszzcharakteru napisała:

    Kurczę jestem tomboyem. Od kiedy pamiętam tak właśnie było. Nie wciskam się w sukienki czy też spódnice, ganiam po mieście w moich ulubionych czarnych jeansach z krokiem i bluzą adasia. Co jest w tym najlepsze? Wyrażam siebie, od dziecka wyróżniam się z tłumu moich rówieśniczek. Mam swój własny pogląd i swój własny styl bycia. Nic nikomu do tego mimo, że społeczeństwo nie raz odbierało to źle. Jestem sobą, wychodzę z domu z podniesioną głową i tego życzę wszystkim szarym ludziom! A paczuszke za konkursik z miłą chęcią by się chciało dostac hahah, pozdrawiam całą ekipe Betty ;*

  15. Jasmi napisała:

    Nie lubię metek,etykietek i szufladek 🙂 Jestem Jasmi przede wszystkim człowiek -dziewczyna ,kobieta etc. Ubrania to druga skóra a ja lubię się czuć w swojej dobrze bez względu na numer 😉 Na codzień zdecydowanie spodnie ,cięższe buty ,od święta ….też spodnie ale przełamane jakimś „fikuśnym „ dodatkiem .Majtasy w stylu bettybaboo bo dosłownie i w przenośni nie lubię jak mi (ktoś/coś ) wchodzi w zadek .Każda z nas jest inna i każda ma w sobie mega piękno nie ważne ….w spodniach czy w spodnicy

  16. Nataliax napisała:

    Wszystko ładnie pięknie, lecz schody zaczynają się tam gdzie z wiekiem dorastania Twoja rodzina (babcia etc. ) próbuje nachalnie Cię przerodzić w kobietę która dumnie nosi suknie , szpilki. I to jest w sumie jest najśmieszniejsze, gdy taka bliska osoba nie potrafi czegoś zaakceptować , nie wspominając o orientacji rzecz jasna. Ale choć często mówi się do mnie per Pan i tak jestem z tego dumna. Pozdrawiam

  17. Pila napisała:

    Moja dziewczyna z dumą hasztaguje się mianem „tomboy”” i rzeczywiście ma do tego pełne prawo ;), jednak tak jak wspomniałyście w poście , wachlarz możliwości opcji wyglądu w tym temacie jest ogromy. Jej garderoba nie jest dobrana luźno ,czy niedbale ,ale wygodnie.. .jest perfekcyjne zaplanowana ,każdego wieczoru dnia poprzedniego, wszytko współgra ze sobą i tworzy jej niepowtarzalny „branżowy” styl…począwszy od wzoru na wysokich skarpetach po przez kolor waszych bokserek aż po dobraną do tego koszule czy muszkę…
    Sporo dziewczyn wypowiadając się w komentarzach w temacie tomboy pozostała przy ubraniach i mają rację bo tak najłatwiej wyrazić siebie…jednak w moim przypadku jest trochę inaczej… idąc ulicą zupełnie nie wyglądam, na przedstawicielkę środowiska LGBT, mam długie włosy, ubieram się wygodnie, ale kobieco, maluje się codziennie i lubię mieć ładne paznokcie… ale pomimo tego czuję się „tomboy” . Nie na zewnątrz… wewnątrz… Osobowość, podejmowane decyzje, sposób życia, ilość sparw na własnych barakach to wszystko sprawia że w głębi siebie czuję się tą chłopczyca… zaradną i dzieleną kobieta która​ nie potrzebuje do wszystkiego męskiej ręki ale sama siedzi i dłubie tak długo aż zadziała…
    Zawsze słyszałam od kolegow którzy stanowili wysoki procent mojego towarzystwa” ty to jesteś jak kumpel…najlepszy kumpel.. chociaż jesteś kobietą”.
    Coś tam w środku od zawsze sprawiało że byłam bardziej dzielna/niezależna niż inne koleżanki… dużo​ czasu zajęło mi odkrycie tego że to właśnie tomboy….siedzi we mnie.

    Tak więc uważam że Tomboy….
    To nie jest coś co się kreuję…
    To jest w tobie od zawsze…
    To nie jest tylko styl…
    To własne, niezależnie,silne JA !

    Buuuzuaki :*

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *